sobota, 6 kwietnia 2013

Quod est violentum non est durabile

Co jest wymuszone siłą, nie jest długotrwałe przysłowie średniowieczne

Jestem osobą niesamowicie pochłoniętą tym, co dzieje się wokół mnie. Filozoficzna dusza, która tętni wewnątrz, nie pozwala mi na obojętne przyglądanie się temu, co mnie otacza. Żywo interesuję się wszystkim, co wpływa na moje zmysły. A widzę świat niedoskonały. Ciągle kontrastuję to, co widzę, z tym, jak to powinno wyglądać. Jako zagorzały idealista wierzę, że to, co istnieje jako teoria, może zawsze stać się praktyką.

Patrzę na społeczeństwo, w którym żyję, i widzę, że jego struktura jest daleka od doskonałości. Pogłębia się chaos w dziedzinie polityki, systemu podatkowego, relacji międzyludzkich, w szkolnictwie, w pracy, itd. Nie widzę, by było coraz lepiej. Trzeba się zgodzić z tym, że toczymy się po równi pochyłej.

Najgorsze dla mnie jest to, że społeczeństwo jako ogół uwierzyło w to, że tak musi być. Często rozmawiam z ludźmi o tych sprawach. Przedstawiam im, jak za pomocą prostych rozwiązań można uczynić nasz świat lepszym miejscem. Najczęściej ludzie zgadzają się z moimi pomysłami. I teraz następuje wielkie ALE: "Ale tego się nie da wprowadzić w życie". Kiedy słyszę coś takiego, wzbiera we mnie gniew; gniew mam nadzieję usprawiedliwiony. Złość ta wynika z poczucia bezsilności wobec istnienia zahibernowanych, biernych umysłów.

I wtedy chciałoby się stworzyć partię, wygrać wybory, zdobyć druzgocącą większość w parlamencie i wziąć tych ludzi za łby. Chciałoby się potem zmienić ordynację wyborczą, polikwidować masę niepotrzebnych ministerstw, urzędów, zreformować prawo karne i cywilne, itd. I myślę sobie wtedy: "Ale by się działo!".

Jednak chwilę po euforii wywołanej takimi marzeniami, przychodzi refleksja. Czytam wtedy to, co w tytule: "Co jest wymuszone siłą, nie jest długotrwałe". Wiele dziesiątek wieków historii świata pokazało, jak wiele prawdy jest w tej maksymie. Jak wielu ludzi próbowało narzucać reszcie swoje idee siłą i strachem. I co? I tych idei już nie ma, ponieważ nic, co jest wymuszone siłą, nie jest długotrwałe.

I co teraz? Pozostaje pożegnać się z rozwiązaniem siłowym i iść w kierunku tego, o czym mówi hasło przewodnie tego oto bloga: "Primum erudire", czyli "Po pierwsze, uświadamiać". Pozostaje przekonać moich krajanów w dyskusjach, wykładach, objaśnieniach. Ludzi głęboko przekonanych o prawdziwości jakiejś idei, nie trzeba zmuszać do jej wyznawania siłą. Ot co!

Wielu ludzi uważa, że siłą można zdobyć szacunek. Jednak szacunek zdobyty strachem kończy się z chwilą osłabienia straszącego. Ilu to nauczycieli wymusza szacunek siłą! A kończy się to tak, że opuściwszy szkołę młody człowiek nie zauważa takiej pani czy pana na ulicy. Na szczęście miałem takich nauczycieli, którzy nie wymuszali na mnie szacunku, ale go zdobyli swoją mądrością, błyskotliwością, cnotą. Takich będę szanować i pamiętać nawet kiedy ich już nie będzie pośród żywych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz