poniedziałek, 25 lipca 2011

Ni agendo homines male agere discunt

Nic nie robiąc, ludzie uczą się źle robić Katon Starszy, O gospodarstwie wiejskim 7,1

Pochwała pracy to dość popularny temat w filozofii. Nie jest to nic dziwnego - przecież praca jest nieodzowną częścią naszego życia. Jest konieczna dla zapewnienia sobie bytu, przetrwania, ale okazuje się, że nie tylko - praca jest ważnym narzędziem pracy nad sobą, ważnym czynnikiem naszego moralnego życia.

Katon Starszy stwierdza to, co zaobserwował: ludziom bezczynnym przychodzą do głowy głupie pomysły. Ludzie, którzy nie mają zajęcia, zaczynają te głupie pomysły wdrażać w życie. Dlaczego tak jest? Otóż, człowiek i praca są nierozłączne. Człowiek musi mieć zajęcie. Jeżeli nie zajmie się czymś pożytecznym, będzie musiał zająć się czymś innym, i w ten sposób uczy się robić źle.

Pochodzę z miasta, jednak uczęszczałem do liceum razem z kolegami, którzy byli zarówno z miasta jak i ze wsi. Lubię obserwować ludzi i ich zachowania i doszedłem do pewnego wniosku: generalnie było tak, że ludzie ze wsi byli przyzwoitsi od tych z miasta. Jest to oczywiście pewne uogólnienie. Dlaczego tak było? Otóż, koledzy ze wsi, oprócz nauki w szkole, pracowali dużo w gospodarstwach rolnych swoich rodziców. Ciągle mieli co robić, w przeciwieństwie do nas - ludzi z miasta, którzy często wałęsaliśmy się bez celu i właśnie wtedy rodziły się z nudów w naszych głowach głupie pomysły, które oczywiście urzeczywistnialiśmy. Oni - ludzie ze wsi, nie mieli czasu na głupie myślenia i ochoty na robienie głupich rzeczy po naprawdę ciężkim dniu pracy.

Nie jestem zwolennikiem niewolniczej pracy nieletnich, nie chciałbym być tak zrozumiany. Widzę jednak pewną prawidłowość: młodzież dzisiaj nie ma zajęcia i dlatego jest tak jak jest. Wracają ze szkoły i nie mają często żadnych obowiązków. Rodzice zgadzają się na taki stan rzeczy. Szanowne kilkunastoletnie damy i jeszcze bardziej szanowni kilkunastoletni panowie, często nawet nie muszą sobie robić śniadania, bo wyręcza ich mama; nie muszą sprzątać pokoju, bo zrobi to za nich mama. Mój ojciec powiedział mi, kiedy byłem w liceum: "Słuchaj, dbam o Ciebie, bo jesteś moim synem. Będę Cię ubierał, karmił, zapewnię inne potrzeby. Ale jak chcesz się z kolegami napić piwa - to sobie zarób". Jestem wdzięczny za to mojemu ojcu, ale większość rodziców tak nie robi. Ich rozpieszczone dzieci nie muszą zupełnie na nic zapracować. Mają wszystko. I w związku z tym, że człowiek musi coś robić, robią oni złe rzeczy.

To samo dotyczy ludzi dorosłych. Ludzie ciężko pracujący są generalnie szlachetniejsi. Są jednak tacy, którzy w pracy myślą jedynie o tym, "co możnaby zrobić, aby nic nie robić, ale zarobić", wynajdują niedorzeczne problemy, wywołują konflikty, itp.

Pamiętajmy: praca jest czymś dobrym. Trudnym, ale dobrym. Jest nam potrzebna nie tylko, by zachować byt, lecz również, co może jest najważniejsze, aby kształtować naszą osobowość. Pracujmy więc ciężko i wytrwale, a z pewnością spożyjemy owoc tego trudu.

czwartek, 21 lipca 2011

Tamdiu discendum est quamdiu vivis

Należy się uczyć tak długo, jak długo żyjesz Seneka

Człowiek uczy się od poczęcia. Już sam kontakt z materialnym światem wymaga od płodu uczenia się przeróżnych reakcji. Kiedy staje się on świadomą istotą, zaczyna świadomie się uczyć. Sam wyciąga rękę po poznanie. Poród - pierwszy kontakt z zimnem, światłem, innym niż dotychczas dźwiękiem, dotykiem dłoni ludzkich. Potem dalej się uczymy: uśmiechu, siadania, chodzenia, biegania, a w sferze ducha: rozpoznawania i wyrażania emocji, percepcji zmysłowych. Im dalej posuwamy się w rozwoju, tym więcej i intensywniej się uczymy. To jest rzecz bezdyskusyjna.

Jednak Seneka miał na myśli prawdopodobnie inny aspekt uczenia. Za każdym razem, kiedy posiądziemy jakąś wiedzę o świecie, która w dodatku jest dla nas użyteczna, istnieje pokusa, by myśleć, że to, czego się właśnie dowiedzieliśmy, jest niezaprzeczalną prawdą i wszyscy inni powinni myśleć i postępować w danej sprawie tak jak my. W ten sposób rodzi się w nas taka mała wrogość do wszystkiego, co inne, a jednocześnie zamykamy sobie drogę do poznania nowych, być może cenniejszych rzeczy niż tego, które teraz znamy. Człowiek, który cechuje się taką postawą, jest doprawdy nieszczęśliwy. Czemu? Bo sam się okrada z możliwych do zdobycia skarbów, trwając w swojej upartej postawie. A co, jeśli to, co teraz wiesz, nie jest prawdą? Co, jeśli Twój negatywny osąd jakiejś rzeczy wynika wyłącznie z niedostatecznej wiedzy o tej rzeczy? Co, jeśli cenisz coś i jest tak wyłącznie dlatego, że nie znasz ciemnych stron tego czegoś? Co, jeśli ślepo wyznajesz poglądy, które są jedynie ułudą? Zadaj sobie i odpowiedz na te pytania. Badaj wszystko, poznawaj, ucz się i bądź szczęśliwy...

Omnia rerum principia sunt parva

Początki wszystkich rzeczy są małe Cyceron, O powinnościach I,35

Wielkie dokonania wielkich ludzi najczęściej budzą nasz podziw. Tworzymy o tym sztukę. W literaturze aż roi się od opisów różnego rodzaju herosów i ich poczynań. Nie mówimy jedynie o wielkich władcach, walecznych wojownikach, charyzmatycznych przywódcach, wpływowych przewodnikach duchowych, rewolucjonistach, lecz także o zwykłych mało znanych "szarych" ludziach, których historie nas urzekają i inspirują. Zachwycamy się kwiatem ich pracy, jednak często nie widzimy łodygi i korzenia; widzimy efekt, ale mało się zastanawiamy nad początkami i drogą do niego, które to sprawy często pełne są cierpienia, niepowodzeń, zniechęcenia, chęci wycofania się i innych bardzo negatywnych emocji i wydarzeń.

Człowiek powstaje, kiedy łączą się dwie, niewidoczne dla ludzkiego oka, komórki. Piękne górskie kryształy mają swój początek w mikroskopijnych rozmiarów cząstce. Wielkie drzewa były kiedyś małym ziarenkiem. Nie wolno nam o tym zapominać.

Jest to prawda mająca bardzo praktyczne odniesienie do życia. Zabierając się za cokolwiek, nie powinniśmy się skupiać na fakcie, że nasze dzieło jest takie maleńkie, lecz raczej powinniśmy dostrzegać potencjał tego dzieła, powinniśmy wyglądać efektu naszego trudu, spełnienia naszych marzeń. Kiedy coś zaczęliśmy, powinniśmy spodziewać się przeciwności, trudności, zmęczenia, rezygnacji, które to rzeczy nie mogą nam jednak przesłonić faktu, który jest oczywisty: UDA SIĘ...

Maximum remedium irae dilatio est

Najlepszym lekarstwem na gniew jest zwłoka Seneka, O gniewie 2,29, 1

Lucius Annaeus Seneca napisał traktat pt.: "O gniewie" poświęcony jednej z największych ludzkich namiętności.

Gniew jest ogromną siłą, która, kiedy zawładnie człowiekiem, każe mu robić rzeczy, z którymi ów człowiek się nie zgadza, którymi się brzydzi, których potem żałuje. Gniew zabiera człowiekowi rozum, można go więc nazwać chorobą. Oczywiście bywa gniew dobry i uzasadniony, ale stanowi on jedynie wyjątek potwierdzający regułę i nie będę się takim rodzajem gniewu tutaj zajmował. Gniew jest generalnie destrukcyjny, negatywny, patologiczny i w związku z tym należy go leczyć...

W jaki sposób leczyć gniew? Seneka daje nam "remedium" (łac. lekarstwo). Co to za medykament? Jest nim ZWŁOKA. Gniew, kiedy ogarnie naszą duszę i ciało, bardzo trudno jest wyciszyć, doprowadzając się do stanu wewnętrznego spokoju. Seneka nie to miał na myśli. Wiedział, że ciężko tego dokonać. Jednak można gniewowi nie pozwolić wydostać się poza obręb naszego "ja". Można uniemożliwić mu dokonania zniszczeń w naszym otoczeniu. Jak to zrobić? PRZECZEKAĆ. Kiedy gniew się wzmaga i podpowiada nam zrobienie czegoś, możemy mu powiedzieć: "Być może tak należy zrobić, ale poczekam do czasu, kiedy będę spokojny i rozważę to jeszcze raz". Gwarantuję Ci, że kiedy gniew minie, pomysł, który przyszedł nam na myśl w przypływie złości, okaże się niedorzeczny i głupi. W ten sposób unikamy robienia rzeczy, których konsekwencje są często nieodwracalne.